Pacer

W ramach projektu Pacer planowano wykorzystać podziemne eksplozje jądrowe do wytwarzania energii elektrycznej. Idea ta przedstawiała się następująco. Kawernę o średnicy 200 m zlokalizowaną w złożu solnym na głębokości 1-2 km pod powierzchnią ziemi napełnia się parą wodną, po czym zostaje zdetonowany na tej głębokości ładunek jądrowy o sile ok. 20 kt TNT. Przegrzana wskutek wybuchu para byłaby następnie wyprowadzana szybem roboczym na powierzchnię, gdzie przez jakiś czas (ok. 4 godz.) mogłaby zasilać turbozespół. Przeprowadzone przez Richarda Garwina w latach 70. XX w. obliczenia wykazały całkowitą nieprzydatność takiego projektu. Należałoby bowiem wykonywać codziennie eksplozję o mocy 60 kt TNT (365 eksplozji w roku), by utrzymać generator o mocy 1000 MW w ciągłym ruchu. Były także i takie mało realistyczne pomysły, jak np. wykorzystanie wybuchów jądrowych do stopienia pokrywy lodowej na Arktyce w celu ocieplenia klimatu na Ziemi, czy też do uzyskania zmiany trajektorii niebezpiecznych dla Ziemi komet czy planetoid. Na przykład dla planetoidy o średnicy l km i masie 1091 poruszającej się w kierunku Ziemi z prędkością 20 km/s poprzez dodanie prędkości poprzecznej równej 0,7 m/s (co odpowiada ładunkowi jądrowemu o mocy 0,05 kt TNT) uzyskuje się zmianę jej trajektorii na bezpieczną. Skuteczność tych ostatnich zamierzeń jest dość problematyczna, bowiem nie została jak dotąd nigdzie potwierdzona. Wiadomo natomiast, iż ogromna siła niszcząca ładunku jądrowego jest ściśle związana z warunkami ziemskimi. Niszczące efekty wybuchu jądrowego, np. podmuch, wymaga przecież atmosfery, której brak w przestrzeni kosmicznej, nie ma również obiektów palnych, a działanie błysku, który rozproszy się w przestrzeni kosmicznej, jest w tym przypadku bez znaczenia.